Pamiętnik (z mojego życia)

Temat: kraty
" />Witam.I Stasiek ma rację i Wściekły ma rację.Sam jestem najlepszym tego przykładem.Do momentu gdy trzymałem gołębie pod szmatę to łapanie obcych(pomijając aspekt chorób) było dla mnie czymś normalnym i w pełni akceptowalnym.Istniała nawet tradycja wykupu.Chciałeś z powrotem swojego gołębia ,to musiałeś coś za niego dac.Wszyscy tak postępowali i nikt się nie obrażał ani nie nazywał drugiego złodziejem.Napiszę więcej ten,który łapał dużo obcych cieszył się wśród innych gołębiarzy poważaniem bo miał mądre i dobrze wytrenowane ptaki,które potrafiły przyprowadzic jednorazowo ze ściny kilka lub kilkanaście obcych gołębi.Tak to wyglądało i nie ma co ściemniac, tak było wszędzie.Sytuacja zmieniła się gdy zacząłem hodowlę na pokrój.Zgromadziłem ładne i cenne ptaki.Wszystkie były w wolnym oblocie.Tu zaczął się problem, bo mój jeden gołąb był nieraz cenniejszy niż połowa lotu sąsiada.Ja goniłem obce ze swoich dachów i ich nie łapałem a sąsiedzi też obiecali,że nie będą łapac moich ptaków.Ja im nie łapałem ,ale oni ,gdy tego nikt nie widział moje łapali...
Źródło: golebnik.pl/forum3/viewtopic.php?t=2922



Temat: odwiedziny na forum Dobregolotu
" />Witam. Czasami zdarza sie ze do moich pupili dolaczy "obcy". Jak tylko moge to go lapie i do izolatki. Po zamknieciu swoich golebi delikwent jest wypuszczony i jesli nie chce odleciec to jest motywowany np szmata. Jesli mam wybierac to wole zeby odwiedzil mnie pocztowy niz ozdobny chociaz najlepiej zeby zaden tego nie robil. Niestety prawda jest taka ze golebie ozdobne ... sa hodowcy a raczej pseudohodowcy. Trzymaja golebie w skandalicznych warunkach, bez jakiejkolwiek profilaktyki przeciwko chorobom. Mieszkam dosyc blisko miejsca gdzie odbywa sie targ i w kazdy piatek blaka sie po okolicy masa golebi ktore zostaly wypuszczone przez sprzedajacych po zakonczeniu targu. Kazdy ktory usiadzie na moim dachu budzi moj lek. Zdarzaja sie rowniez tacy hodowcy a raczej "golebiarze" ktorzy majac chore golebie,...
Źródło: golebnik.pl/forum3/viewtopic.php?t=1715


Temat: Hodowca czy golebiarz
" />Swego czasu hodowalem golebie tzw. u nas do bujania ,srebrniaki,bociany ,winerki i inne ,nie byly to ptaki super jakosci ale w rasie byly. Ptaki te sluzyly nam do ganiania i lapania obcych golebi.Byly tak wyszkolone ze lataly roznie godzine lub krocej ,w zaleznosci od potrzeby.Najlepsze ptaki to byly takie jak calym stadem szly do miasta w tkzw.rajez i po zlaczeniu w inne stado zabieraly ze soba obce osobniki i przyprowadzaly je do domu.Takie ptaki sie lapalo i to byl swego radzaju sport. U nas tak zwyczajowo jest przyjete i z tego powodu nikt sie nie gniewa i nie oskarza o kradziez. Moj rekord to 14 szt za jedno popoludnie. Napewno nie jednen powie ze top golebiarz ale taka jest mentalnosc ludzi hodujacych golebie. Na golebnikach mielismy system polkoszy do lapania ,nieraz ptak usiadl ze stadem i po 1 minucie juz byl zlapany ,i o to w tym chodzilo.Niestety ten sport pomalu zanika gdyz coraz mniej ludzi hoduje golebie w miescie ze wzgledu na zakazy miejskie. Innyn sportem bylo zbieranie golebi na dzielnicy ze 100-200 szt i wypuszczanie na drugiej ,oczywiscie co nie dalo sie zlapac wracalo do domu,a tamta dzielnica odpuszczala taka sama ilosc golebi u nas.Bylo bardzo wesolo ,przewaznie takie sporty odbywaly sie w niedziele .Cala niedziele ptaki byly bujane .Ciekawym czy w innych miastach tez sa takie zwyczaje , gdyz u mnie lapanie obcych golebi jest na porzadku dziennym. Pozdrawiam .
Źródło: golebnik.pl/forum3/viewtopic.php?t=44


Temat: kraty
" /> ">Witam.I Stasiek ma rację i Wściekły ma rację.Sam jestem najlepszym tego przykładem.Do momentu gdy trzymałem gołębie pod szmatę to łapanie obcych(pomijając aspekt chorób) było dla mnie czymś normalnym i w pełni akceptowalnym.Istniała nawet tradycja wykupu.Chciałeś z powrotem swojego gołębia ,to musiałeś coś za niego dac.Wszyscy tak postępowali i nikt się nie obrażał ani nie nazywał drugiego złodziejem.Napiszę więcej ten,który łapał dużo obcych cieszył się wśród innych gołębiarzy poważaniem bo miał mądre i dobrze wytrenowane ptaki,które potrafiły przyprowadzic jednorazowo ze ściny kilka lub kilkanaście obcych gołębi.Tak to wyglądało i nie ma co ściemniac, tak było wszędzie.Sytuacja zmieniła się gdy zacząłem hodowlę na pokrój.Zgromadziłem ładne i cenne ptaki.Wszystkie były w wolnym oblocie.Tu zaczął się problem, bo mój jeden gołąb był nieraz cenniejszy niż połowa lotu sąsiada.Ja goniłem obce ze swoich dachów i ich nie łapałem a sąsiedzi też obiecali,że nie będą łapac moich ptaków.Ja im nie łapałem ,ale oni ,gdy tego nikt nie widział moje łapali i wywozili na sprzedaż lub do rodziny mieszkającej w innej miejscowości.U siebie ich nie trzymali bo przecież była umowa,że sobie nie łapiemy.Tu mógłbym przyznac rację Wściekłemu.Dogadaliśmy się,że sobie nawzajem nie ... ptak sam przylatuje na podwórko gołębiarza.Można by to podciągnąc pod zgubę.A za oddanie zguby należy się znależne.Mam rację? Pozdrawiam. niech będzie że zguba ale czy zgubą jest gołąb łapany pod kratę...
Źródło: golebnik.pl/forum3/viewtopic.php?t=2922


Temat: Turczyn
" />Niekoniecznie są to tzw. bazarowe informacje. Bardzo wiele o gołębiach, także rasach już nieistniejących dowiedziałem się od nieżyjącego już niestety pana Walęckiego z Kożminka koło Kalisza, wówczas bardzo znanego i ... w zabudowaniach gospodarczych. Najlepsze sztuki z gołębnika na strychu domu pokazał mi dopiero po wielu latach. Wszystkiego, co wiem o gołębiach nauczyłem się własnie od niego. Miał ogromną wiedzę. Aż do jego śmierci radziłem się go, jak sparzyć gołębie, jak dobierać młode po nich, by coś osiągnąć,często jezdziłem do niego z pełną klatką ptaków, aby wybrał co nadaje się do hodowli, a co mam pozbyć. Miał swoje stare, przedwojenne zasady gołębiarskie, np. nie sprzedawał ptaków miejscowym, by nie wyprowadzały innych z hodowli. Obce gołębie łapał i nigdy nie oddawał, ale można je było za symboliczną kwotę odkupić.Sprzedając gołębia zastrzegał, że jesli przyleci, odda go tylko raz, jesli ucieknie po raz drugi, to jeż przepadł i nie można go było nawet odkupić,zastrzegał to podczas transakcji i przestrzegał tych swoich zasad konsekwentnie. Byłem jedynym miejscowym, któremu sprzedawał ptaki, co więcej, sam dawał znać w razie ucieczki ptaka, bym przyszedł go odebrać. Również gdy złapał coś obcego, pytał ... jakaś rasa była mu obca, przyznawał, że ptaków nie zna. O rasach, które hodował, wiedział wszystko, tych, które go nie interesowały nie brał do ręki, na przykład nie lubił garłaczy, więc...
Źródło: golebnik.pl/forum3/viewtopic.php?t=1487